Mamy złe wieści dla przedsiębiorców. Od nowego roku znacząco wzrośnie wysokość składek ZUS. Podwyżki będą najbardziej dotkliwe dla najmniejszych firm, zwłaszcza tych, których nie obejmują preferencyjne warunki płacenia danin na rzecz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Podwyżka składek ZUS o około 10% względem 2019 roku

Ekonomiści nieprzychylnie patrzą na nowe daniny, jakie rząd nakłada na przedsiębiorców. Tym razem zwiększeniu ulegną składki na rzecz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Zgodnie z przewidywaniami ekspertów, przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w 2020 roku osiągnie poziom 5227 zł (w porównaniu z 4765 zł w 2019 roku), a więc od tej kwoty będzie liczone 60% (3136,20 zł) jako podstawa wymiaru, służąca do obliczania wysokości składek do ZUS. Wszystko wskazuje na to, że przedsiębiorcy zapłacą do ZUS o około 10% więcej niż w 2019 roku. Jak można się domyślać, wzrost obciążeń najmocniej odbije się na małych przedsiębiorcach, którzy nie mogą skorzystać z preferencyjnych stawek przysługujących wyłącznie nowym firmom.

Biuro rachunkowe Wrocław

O ile dokładnie wzrosną składki na ZUS?

Jak wylicza biuro rachunkowe Wrocław, wysokość poszczególnych składek ZUS na 2020 rok kształtuje się następująco:

  • składka zdrowotna: minimum 375 złotych
  • składka emerytalna: 612,19 zł
  • składka rentowa: 250,90 zł
  • składka chorobowa: 76,84 zł
  • składka wypadkowa: 52,37 zł
  • składka na Fundusz Pracy: 76,84 zł

W takiej sytuacji osoby, które nie mogą skorzystać z preferencyjnych składek (przysługujących nowym firmom) będą musiały liczyć się z kosztami rzędu 1069,14 zł miesięcznie.

Reakcja przedsiębiorców na wyższe składki ZUS w 2020 roku

Nietrudno się domyślić, że tak dynamiczny wzrost składek ZUS wywołał ostre komentarze i zdecydowaną reakcję ze strony środowiska biznesowego. Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorstw Adam Abramowicz napisał nawet do premiera RP list, w którym podkreślił, że wyższe składki oznaczają ograniczenie konkurencyjności polskich firm, a także zagrażają powstawaniu nowych miejsc pracy. Odpowiedź, która nadeszła ze strony rzecznika rządu wyraźnie pokazała, że ustawodawca nie ma zamiaru podjąć żadnych działań zmierzających do naprawy tej niekorzystnej sytuacji.